Po historycznym tryumfie "Parasite" Bonga Joon-ho na zeszłorocznej gali rozdania Oscarów, w tym roku Azja i tematyka związana z kontynentem są znowu mocno widoczne w, ogłoszonych 15 marca, nominacjach. Tym razem jednak nie wszyscy mają powody do zadowolenia...

Na statuetki szansę ma m. in. "Minari", autobiograficzna opowieść Lee Isaaca Chunga o imigranckim doświadczeniu koreańskiej rodziny w Arkansas; hongkońskie "Better Days", brutalny melodramat o miłości zrodzonej ze szkolnej przemocy; ale też "Do Not Split" norweskiego dokumentalisty Andersa Hammera, który z kamerą wszedł w sam środek hongkońskich protestów w 2019 roku.

Największą wygraną wieczoru może zostać Chinka Chloé Zhao, której "Nomadland" wygrał festiwal w Wenecji w 2020 roku i od tego czasu zgarnia dziesiątki nagród. Wydawało się, że międzynarodowy sukces niezwykle zdolnej artystki będzie w Chinach fetowany przez cały naród. W dzień po nominacjach sytuacja obróciła się jednak o 180 stopni, gdy odnalazły się stare wywiady Zhao. Czym reżyserka uraziła swoich rodaków i dlaczego szefowie Disneya dopuścili się cenzury, by szybko wymazać jej słowa?

Share | Download(Loading)
Podbean App

Play this podcast on Podbean App